Wspomnienie o Marku Krawczyńskim
Marka Krawczyńskiego poznałem podczas jednej z konferencji Rotary. Od razu przyciągnął moją uwagę uśmiechem, muszką — jak się później okazało, niemal nieodłączną — i charakterystycznym, intrygującym akcentem. Niedawno wróciłem wtedy ze słonecznej Australii, więc z prawdziwą przyjemnością odkryłem, że stoję obok człowieka, który spędził tam aż 47 lat swojego życia.…










